poniedziałek, 11 lutego 2013

Hiszpańskie oczy

O tym, że czytam dużo wiedzą wszyscy. Czasem nawet zdarza mi się podrzucać książki przyjaciołom jeśli wydaje mi się, że mogą im się spodobać. Tak, więc w świat posłałam kilka książek. Jedne wracają szybciej innym zajmuje to troszkę więcej czasu jak to na przykład stało się z książką Olgi i Piotra Morawskich "Od początku do końca". Książka napisana przez żonę himalaisty po śmierci męża i jego samego (tak, tak proszę państwa Piotr Morawski też ją napisał, bo w głównej mierze opiera się ona na jego listach) krąży po ludziach już drugi rok, ale o tej książce kiedyś indziej. Czasem też zdarza się, że to ja dostanę książkę do przeczytania. Takim sposobem udało mi się dorwać m.in. "Klaudiusza i Messalinę" Roberta Gravesa, czy "Gajusza Juliusza Cezara" Aleksandra Krawczuka. Takim samym sposobem wpadły mi w ręce "Hiszpańskie oczy" Marii Nurowskiej.

W tej książce autorka opowiada nam historie trudnej relacji między matką, a córką i jaki wpływ na nie miała przeszłość. A jest to przeszłość trudna, pełna bólu, rozpaczy i nienawiści. Anna (matka) opowiada nam o swoich losach od momentu kiedy jako nastolatka została wywieziona przez sowietów na Syberię. Mówi o potwornościach jakie się tam rozgrywały, ale jednocześnie o miłości jaka ją tam spotkała, która też łatwa nie była. Mówi też o tym jak trudno było jej i jest nadal zaakceptować córkę, którą jak sama mówi obdarza jakąś chorą miłością. Jednak Anna opowiada nie tylko o trudnych doświadczeniach z łagru, ale też o trudach odnalezienia się w społeczeństwie po powrocie, o tym jak została aktorką. Próbuje też pomóc córce Ewie zwalczyć bulimię, stanąć na nogi i wychować syna. Jednak trudno jest im przestać ranić siebie nawzajem i wydaje się, że nawet psycholog, do którego chodzą na terapie nie jest w stanie pomóc.

Maria Nurowska pisze o kobietach, ale nie są to opowieści radosne. Historie jej bohaterek, a przynajmniej ta o Annie i Ewie są trudne. W "Hiszpańskich oczach" widzimy dwie złamane przez życie kobiety o trudnej przeszłości, jednak gdzieś tam tkwi troszkę nadziei na poprawę tej sytuacji ponieważ obie chcą to zmienić. Próbują zmierzyć się i zaakceptować swoją przeszłość.

"Hiszpańskie oczy" to trudna dramat psychologiczny, w którym trudno wyjść ze zdumienia, że jedna kobieta była w stanie tyle przeżyć. Trudno też nie zauważyć, że właśnie to wszystko, co przydarzyło się Annie odbiło się tak silnym piętnem na Ewie, która ledwie wkracza w dorosłość, a już ma tak traumatyczne przeżycia, które ją w jakiś sposób złamały.


Przeczytanie tej książki zajęło mi dużo czasu, ponieważ momentami musiałam po prostu przerwać. Przytłaczała mnie ilość cierpienia obu bohaterek. Jednak czasem nie mogłam wręcz się od niej oderwać. Czy mi się podobała? Myślę, że mimo całego tego bólu podobała mi się. Zmuszała do zastanowienia się nad moim własnym życiem i moimi problemami.
 Nie wiem, czy sięgnę po inne książki Nurowskiej. Ciężko przy niej nie wpaść w dołek, ale chyba warto ją przeczytać. Jednak trzeb mieć też na to też mieć siłę, a mi jej czasem brakuje.



Źródło ilustracji:
www.poczytaj.pl

2 komentarze:

  1. Hiszpańskie oczy to faktycznie dość mocna , dramatyczna proza. Zrobiła na mnie wrażenie. Polecam ci "trylogię ukraińską", I cz. to "Imię twoje". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, raczej ciężko przejść obok książek Nurowskiej obojętnie. Będę musiała poszukać tej, o której mówisz :)

      Usuń