piątek, 14 czerwca 2013

Modelinowe kolczyki

Mam naturę zbieracza. Oprócz książek mam swoją małą prywatną kolekcję owadów, pocztówek oraz różnej maści dziwnych rzeczy od kamieni po nietypowe galasy (takie śmieszne narośle na roślinach), a od jakiegoś czasu namiętnie bawię się modeliną i teoretycznie wszystkim co leży pod ręką, a może stać się kolczykiem. To taki mój mały sposób na odstresowanie - powrót do przedszkola i lepienie różnych rzeczy z lepszym lub gorszym skutkiem. Czasem nawet na zagospodarowanie rzeczy, które wydają się do niczego nie przydać już więcej (zrobiłam sobie np. kolczyki z eppendorfów, które mi zostały z badań do pracy magisterskiej :)
Ostatnio w ramach powiększania swojego dość ogromniastego i ciągle rosnącego zbioru dołączyły rybki, które zrobiłam sobie w ramach poprawiania humoru przed ostatnim seminarium. Dodawały mi też otuchy podczas wystąpienia, które miało dużo wspólnego z rybami, choć nie koniecznie takimi jak te.
Moje zielone bojowniki są dość spore, bo mają około 6 cm z uszkiem i są też trochę bardziej zielone niż na zdjęciu. Podobne bojowniki zrobiłam siostrze. Na jej życzenie były niebieskie, miały zielone pletwy i białe pyszczki.
Jak wiadomo nie opłaca się włączać piekarnika żeby utwardzić tylko dwie pary kolczyków. Dlatego też spełniłam jeszcze jedno życzenie Młodszej i zrobiłam jej kolorowe lizaki, o które mnie męczyła odkąd zobaczyła taki wisiorek w sklepie. Zużyłam na nie resztki modeliny jaką miałam w pudełku i zjadłyśmy też w tym celu dwa prawdziwe lizaki żeby były odpowiednie patyczki. No i takim sposobem wyszły dwie pary kolczyków. Są do siebie dość podobne więc wrzucam te, którym udało mi się zrobić normalne zdjęcie. Te są dość małe, ale te drugie są prawie tak duże jak normalny lizak.
Muszę się przyznać, że robienie zdjęć kolczykom nie jest moją najmocniejszą stroną. Bo albo tracą kolory albo są niewyraźne, co z resztą widać tutaj. Szybciej zrobię jakieś ładne makro uciekającym owadom (jak ktoś chce to niech zajrzy tutaj, czasem jeszcze zdarza mi się wrzucić jakąś prace na DA).
Mam nadzieję, że się spodobały i zachęcam do tego żeby samemu zabrać się za lepienie. Fajna zabawa i zawsze można komuś lub sobie zrobić wielką frajdę.
Pochwalę się też jeszcze jedną rzeczą. Ostatnio uprawiam w doniczkach truskawki i dzisiaj mój krzaczek zrobił mi niespodziankę. Wystarczyło trochę słonka i już zaczerwieniła się pierwsza truskawka, z której choć jest niekształtna to jestem bardzo dumna. Niestety nie zdążyłam jej zjeść bo w międzyczasie jak podlewałam resztę moich krzaczków tatra zdążył wejść na balkon i ją porwać. Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że zapachniało latem.


6 komentarzy:

  1. Ja z kolei namiętnie zbieram długopisy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zbieractwo to przydatna rzecz ^^ Jeszcze większy plus ma jak piszą :D

      Usuń
  2. Gratuluję pierwszej, niekształtnej truskawki xD. Kolczyki są cudne, obie pary, ale rybki to tylko ochy i achy. Rewelacja. Ja teraz mam zrobić 3 komplety biżuterii na życzenie Mamy T. Tylko najpierw musimy do niej jechać, żeby mogła trochę porządzić jaki wzór chce z półproduktów :). Twoja Siostra ma z Tobą dobrze, takie cuda dostaje :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D
      To konsultuj, rób i chwal się :D

      Usuń
  3. Humor mi się poprawił patrząc na te cudeńka:)

    OdpowiedzUsuń