piątek, 21 lutego 2014

Słowa nakreślone na wachlarzu

Na samym początku muszę bardzo mocno podziękować MK za polecenie książki Lisy See "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz". Książka ta podobnie jak "Wyznania gejszy" i "Gejsza" pozwoliły na zajrzenie w kolejny z tajemniczych kobiecych światów dalekiego wschodu. Świat tak daleko inny od naszego, że jego tradycje z naszej perspektywy wydają się barbarzyństwem.
Naszą przewodniczką po świecie, w którym kobieta nie ma nic do powiedzenia i jest uważana za bezwartościową jest Lilia, która snuje swoją opowieść już jako stara kobieta. Zaczyna ona swoją opowieść w rodzinnym domu dzieląc ją na różne okresy np. dni córki, dni ryżu i soli, czy dni upinanych włosów i opowiadając co się z nią w tamtych okresach działo. Opisuje szczegółowo zwyczaj krępowania stóp. Ból jaki sprawiały wielokrotnie łamane i zrastające się kości podczas formowania stópek na kształt pączków złocistych lilii. 
Jednak nie to jest istotą książki. Bolesne tradycje związane z życiem kobiet, którym krępowano stopy są tłem dla innej tradycji. Chodzi o laotong - związek między dwoma kobietami, który ma być trwalszy i pełniejszy uczuć niż małżeństwo, na które dziewczęta nie mają wpływu.
Lisa See ustami Lilii opowiada o miłości i przyjaźni jakie połączyły ją z Kwiatem Śniegu. Dwie dziewczynki urodzone w tym samym czasie, a w zasadzie ich rodziny podejmują decyzję, która ma podnieść ich status na rynku małżeńskim. Na początku dla Lilii i Kwiatu Śniegu jest to dobra zabawa, podczas której uczą się od siebie nawzajem, a potem stają się dla siebie pocieszycielkami, gdy okazuje się, że rzeczywistość jest inna niż podejrzewały. Przyjaźń dziewczynek zderza się z brutalnie odmienną rzeczywistością każdej z nich, błędami przez nie popełnianymi, niespełnionymi obietnicami i bolesnymi nieporozumieniami między nimi samymi. A wszystkie te gorące uczucia szarpiące duszami Lilli i Kwiatu Śniegu schowane są pod powściągliwą maską tradycji, która każe kobietom znosić wszelkie niedogodności i upokorzenia, a także narzuca surową dyscyplinę.
"Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" dosłownie wchłonęłam. Lisa See stworzyła barwny i szczegółowy opis kultury, która skazywała kobiety na cierpienia. Począwszy od traktowania córek jako "niepotrzebnych gęb do wyżywienia" po bolesny zabieg krępowania stóp żeby dziewczynki mogły się na coś przydać, czyli dobrze wyjść za mąż i rodzić mężom synów.
Autorka zbudowała szczegółowe portrety różnych kobiet, które zajmowały różne pozycje. Opisała jaką rolę pełnią matki i jakie mają obowiązki wobec córek. Przedstawiła jak wysoką pozycję w domu zajmują teściowe i jak różne mogą one być wobec synowych (od wyrozumiałych nauczycielek, po dręczycielki). Najważniejsze jednak i najbardziej pełne portrety należą do Lilli i Kwiatu Śniegu, czyli naszych laotong. Dziewczynki są różne, chociaż według swatki mają idealne wszystkie osiem znaków i urodziły się w tym samym czasie. Jednak różnią się od siebie. 
Lilia jest córką biednego rolnika, z biednej wioski i jej jedyną szansą na choć odrobinę lepsze życie jest posiadanie idealnych złotych lilii. Nie jest dobrym obserwatorem i łatwo daje się krępować sztywnej tradycji. Jest też trochę zapatrzona w siebie kiedy uzyskuje lepszą pozycję i często zamiast po prostu być z przyjaciółką okopuje się zachowaniach i radach uznawanych za pożądane u kobiety. 
Kwiat Śniegu zaś urodziła się w dużo lepszej rodzinie, zna trochę świat i jest tą bystrzejszą delikatniejszą
częścią związku, jednak skrywającą pewną tajemnicę. Potrafi bystro obserwować wszystko, co się dzieje dookoła niej i chętnie zbiera informacje. Szuka miłości, przywiązania i pocieszenia w swojej laotong, dzieląc z nią wszystkie radości, ale też smutki. Nie jest też jednak do końca szczera z Lilią.
Obie dziewczyny, a później kobiety popełniają masę błędów, które prowadzą do tragicznego końca ich związku, ale też do jego odrodzenia. 
Opowieść jest piękna, napisana barwnym i wciągającym językiem, a sposób narracji dodaje jej autentyczności. Jednak przy całym tym pięknie opowieści Lisy See nie potrafiłam zapałać jakimś głębszym uczuciem dla dwóch głównych bohaterek tego dramatu. Ani Lilia ani Kwiat Śniegu nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Jedna zapatrzona w czubek własnego nosa pozwalająca skrępować sobie nie tylko stopy, ale i mózg sztywnymi ramami tradycji i dopiero, gdy jest już za późno dostrzega, że to był błąd. Natomiast Kwiat Śniegu sprawia na początku wrażenie osoby nieszczerej, która manipuluje przyjaciółką, a gdy zaczyna się zwierzać Lilii gdzieś cały czas ma się wrażenie, że to też nie jest do końca prawdą.
Jednak mimo to "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" bardzo mi się podobał. Odsłonił rąbek tajemnicy kultury skrajnie różnej od naszej. Widać, że autorka bardzo mocno się postarała odwzorowując klimat i kulturę tamtego okresu. Ja polecam z całego serca szczególnie tym osobą, które interesują się kulturą dalekiego wschodu. Ta książka jak najbardziej oddaje tamten klimat i jednocześnie życie pełne bólu z niewielkimi epizodami radości.
Co najważniejsze zachęca też do poszerzenia wiedzy. Już podczas czytania tej książki zaczęłam trochę grzebać o tym skąd wziął się zwyczaj krępowania stóp i do kiedy to robiono (zwyczaj ten został przerwany dopiero podczas Rewolucji Kulturalnej, a kobiety przestały krępować stopy dopiero pod groźbą kary śmierci). Zafascynowało mnie też sekretne pismo tych kobiet, które wydawało sie być dla nich jedyną ucieczką od niedobrego losu każdej z nich. I chociażby dlatego warto sięgnąć po "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz".
Mi teraz nie pozostaje nic innego jak czekać grzecznie w bibliotece na "Miłość Peonii".


Książka bierz udział w: Wyzwaniu bibliotecznym i Czytamy polecone książki u MK


Źródła ilustracji:
http://1.bp.blogspot.com/-62AUtYheKGw/T6a-iG_TYrI/AAAAAAAAANc/Xku0rQw_ga8/s1600/kwiat.jpg
http://images.travelpod.com/users/eaqubs/1.1287109184.size-of-bound-feet---ouch.jpg
http://www.geocities.jp/ramopcommand/_geo_contents_/101223/img110.jpg
http://weblogs.clarin.com/revistaenie-elmisteriodelaspalabras/files/2011/12/NuShu_VHC-45501.jpg

3 komentarze:

  1. Bardzo mi się ta książka podobała, przez nią sięgnęłam po inne powieści Lisy See i przepadłam :) Polecam "dziewczęta z Szanghaju" i kontynuację "Marzenia Joy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już stoję w kolejce bibliotecznej ^^

      Usuń
  2. Już wróciłam, powolutku nadrabiam zaległości,pozdrawiam ciepło xxxx oj tak to rewelacyjna książka...Miłość Peonii już na mnie czeka, ale na razie nie mam na nią czasu;) więc czekam na recenzję i Twoje wrażenia;)

    OdpowiedzUsuń